Przejdź do głównej zawartości

Pogadanki o Harley Quinn #4 (S2E04)



Silky: Mam po tym odcinku tak bardzo mieszane uczucia.

Vuko: Mi się szczerze mówiąc nie bardzo podobało. Miało potencjał, zwłaszcza jak wsadzono tam wątek czym jest prawdziwa miłość i zestawiono to z tym co przeżyła Harley. Ale… nie wykorzystano potencjału.

S: Tak, też mam odczucie. Może gdyby nie wrzucano tam mało śmiesznych wstawek wyszłoby lepiej. A tak, mamy dwa wątki - jeden dobry, drugi trochę żałosny. Nie podoba mi się łączenie ich.

V: Podobały mi się tak naprawdę dwie rzeczy. Pierwsza to miłość. Że nie zawsze musi wyglądać tak jak przeżyła to Harley. Druga, początek rozwijania relacji Kite Mana z Ivy. Nie robił wreszcie za taksówkę, można było trochę poczuć relacji. Chociaż to też tak nie do końca dobrze grało. Chodzi mi o to, że po tym odcinku mam większe wrażenie, że Kite Man jest dobrym facetem, ale może to nie jest mężczyzna dla Ivy.

S: Tak, zgadzam się. Przy przygotowaniach do ślubu było to bardzo czuć, na przykład gdy Ivy poleciała ratować Harley zostawiając biedaka. I… no, zaczynam mieć odczucie, że to Kite Man zerwie zaręczyny, a nie Ivy.

V: No racja, Ivy się na każdym kroku zachowuje jakby stawiała Harley wyżej od niego. Rozumiem, 11 nieodebranych połączeń, gdyby nie ona to Harley od razu by trafiła na eksperymenty. Ale i tak trochę to było… nie wiem, niezręczne? Kite Man mam wrażenie zaczął mieć wywalone, bo nieważne gdzie, ważne, że z Ivy. Ale ciekawe ile tak wytrzymają. Ivy jest zbyt niezależna i zbyt dużo czuje do Harley, żeby być z Kite Manem.

S: Coś mi mówi, że kolejny odcinek to będzie ślub… Który nie dojdzie do skutku, bo Kite Man odpuści.

V: Szczerze? Oby. Albo za dwa, trzy odcinki. Tak żeby jeszcze trochę bardziej pokazać ich relacje, że Kite Man nie jest na pierwszym miejscu w hierarchii u Ivy. Cóż, odcinek miał być czymś na wzór tego z rodziną Harley w pierwszym sezonie, połączenie powagi z humorem, ale nie wyszło im totalnie. W odróżnieniu do tamtego epizodu, który był moim zdaniem genialny.

S: Tak, tam to grało perfekcyjnie. Tutaj… Od pierwszej sceny byłam już mocno zrażona. Harley w tym odcinku zachowuje się jak idiotka, pałęta się bez celu i planu, wygłasza głupie teksty… I w sumie tyle. Odcinek pozostawił duży niesmak, rozumiem założenia, ale realizacja leży i kwiczy. Jakby scenariusz pisał ktoś zupełnie inny niż resztę odcinków.

V: Nawet pierwsza scena z waginą nie grała, a w trailerze to było zabawne. Przynajmniej w przyszłym tygodniu będzie lepiej. Bo może być tylko lepiej.

S: No niżej nie spadniemy. Dobra, chyba tyle, co? Nie ma sensu się rozpisywać, jak nie ma o czym. Żegnamy się i do przyszłego tygodnia!

V: Do następnego
Harley Quinn' Season 2 Episode 4 Review: Mister Freeze debuts in ...
Źródło: https://meaww.com/harley-quinn-season-2-episode-4-thawing-hearts-review-mister-freeze-alfred-molina-dc-universe-432181

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pogadanki o Harley Quinn #1 (S2E01)

!!!POST ZAWIERA SPOILERY!!! ...i słowa uważane w niektórych kręgach za mało przyzwoite Silky: Dobra, pierwsze wrażenia? Vuko: To było zajebiste xD S: Same here XD Chociaż bardziej gore niż poprzedni sezon. W jeden odcinek więcej krwi niż przez ostatnie trzynaście. V: Tu się mogę kłócić czy więcej. Fakt, jest dużo, ale w dobrych momentach. Klocek lodu rozwalający wrogów to było złoto. No i Shark King chcący sushi z człowieka xD S:Jak jesteśmy przy sushi, to moment z ptakiem był po prostu piękny XD I fakt, muszę się zgodzić, gore lepiej rozplanowane. W I sezonie czułam czasami, że wrzucają je na siłę. Tu jest ok, dokładnie tam, gdzie powinno być. Poprawili też muzykę <3 Zakochałam się w niektórych kawałkach, muszę poszukać OST. V: Mi się podobało to, że pierwszy odcinek był typowym wprowadzeniem, ale już z elementami akcji. Wiemy w jakim stanie jest Gotham, w jakim miejscu znajdują się wszystkie postacie. Zabrakło mi trochę Kite mana, a zwłaszcza tego jaka jes...

Zbyt kontrowersyjne na dyskusje cz.1 - Fandomy, czarni & "Chłopak, dziewczyna, normalna rodzina"

Już od jakiegoś czasu chodziła za mną myśl, żeby napisać coś o pewnych zjawiskach w popkulturze, które zawsze wywołują silne emocje z różnych powodów. Tylko za każdym razem nie było wystarczająco materiału na cały osobny tekst, ponieważ zazwyczaj poszczególne problemy można omówić w paru zdaniach. I tak oto powstał pomysł na tą serię krótkich tekstów, które będą przedstawiać z mojej perspektywy pewne elementy, coraz popularniejsze w popkulturze. Ponieważ w Internecie często nie da się spokojnie porozmawiać o poniższych tematach, tak z góry proszę, że jeśli pojawią się jakieś komentarze to zachowajmy kulturę, bez mocnych i obraźliwych słów. 1. Fandomy i co sobą reprezentują? Zacznijmy na wstępie od tematu, który dotyczy większość osób. Fandomy, czyli społeczność fanów, często jest najbardziej toksycznym środowiskiem, które dotyczy naszego hobby. Na tapetę weźmy dwa największe, o których jest zawsze głośno - Marvela i Star Wars. Dlaczego te dwa? Ponieważ nawet gdy nie do końca chce...

Witchborn. Córka czarownicy

Już dawno nie cieszyłam się, że jakaś książka się skończyła. I już naprawdę dawno tak krótki tekst tak mnie nie wymęczył. "Witchborn. Córka czarownicy" Nicolasa Bowlinga miała z założenia wszystko, co jest wymagane do dobrej powieści: interesujące tło historyczne, wątek fantastyczny, delikatny romans, młodą bohaterkę i misję do wykonania. A jednak się nie udało. Może zacznijmy od początku. "Witchborn" to opowieść o młodej dziewczynie, Alyce, która zmuszona jest uciekać z rodzinnego domu, po tym jak jej matkę oskarżono o czary i spalono na stosie. Tuż przed śmiercią kobieta wręczyła dziewczynie list z poleceniem dostarczenia go tajemniczemu mężczyźnie. Alyce wypełnia ostatnią wolę matki i rusza do Londynu. Tłem historycznym powieści jest szesnastowieczna Anglia, czas rywalizacji dwóch królowych - Elżbiety i Marii. Co poszło nie tak? Chyba głównym problemem tej książki jest nadmiar. Autor stara się zawrzeć w niej wszystko, co tylko przyszło mu do głowy: wiedźmy,...