Przejdź do głównej zawartości

Kreacja Spider-mana w kulturze masowej


Skoro szykuje nam się seria wpisów o DC, zwłaszcza z powodu fazy Silky oraz wychodzącej aktualnie kreskówki o Harley, warto na chwilę przejść do innego uniwersum - Marvela. Jako że połowa duetu (ja) siedziała w kinie już na pierwszym Iron Manie, a pierwszy komiks o Spider-manie udało mi się dorwać w swoje ręce już w podstawówce to Marvel jest mi najbliższy jako uniwersum superbohaterskie.

Właśnie, Spider-man. Jeden z najbardziej popularnych superbohaterów, który w zbiorowej świadomości na pewno zajmuje miejsce na równi z Batmanem, czy też Supermanem. Doczekał się wielu filmów, animacji, zabawek, a nawet gier. Ale zastanówmy się przez chwilę, skąd jego fenomen na całym świecie.

Peter Parker, bo o nim będzie mowa, jest pierwszym Spider-manem, który swój debiut w komiksach miał w roku 1962. Popatrzmy na komiksy, jakie wtedy wychodziły. Fantastic Four, Tales of Suspense (czyli np. Iron Man), Tales to Astonish (np. Ant-Man), Hulk... No i Spider-man [źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/1962_in_comics]. Wśród dorosłych bohaterów nagle się pojawia licealista. Ktoś z kim może utożsamiać się większość czytelników. Od razu zyskuje sympatie, bo pokazuje zarówno życie superbohatera, jak i typowego ucznia. Szkolne życie, relacje z rówieśnikami i ciotką. Nawet dzisiaj w grach i komiksach duża część fabuły "Spider-man'ów" kładzie duży nacisk na codzienne życie Petera. Bo to, co teoretycznie jest najmniej ciekawe, zostało zarysowane w twórców w tak dobry sposób, że stało się największym atutem Spider-mana.

Lata mijały, czytelnicy dojrzewali również. I co z Peterem? A okazuje się, że również dorósł. Aktualnie w komiksach wydawanych przez Egmont (Marvel Now 2.0) dorobił się własnej firmy, która zatrudnia wybitne jednostki z całego świata. Ale nadal pozostaje dobrym przyjacielem z sąsiedztwa. Jako Peter pomaga w biedniejszych częściach świata, jako Spider-man nadal walczy ze złolami. I cały czas "zwykłe" życie jest ważne na kartach komiksu.

Dobra, ale zostawmy komiksy. Niewątpliwie to właśnie one przyczyniły się do jego popularności, ale w dzisiejszych czasach inne media wybiły popularność Spider-Mana. Filmy. Porozmawiajmy o tych od czasów trylogii Raimiego. Sama trylogia była na swoje czasy bardzo widowiskowa. Druga część nawet wygrała Oscara za najlepsze efekty specjalne. Sam Raimi, głównie twórca horrorów, sprawdził się jako reżyser rewelacyjnie. Nawet dzisiaj fragmenty z ramionami Doktora Octaviusa robią niesamowite wrażenie. Dobra promocja, wiele nagród i mamy kolejny powód popularności. No i co najważniejsze, nadal duża część filmu była skupiona na relacjach Petera.

Amazing Spider-Man, mimo że za tymi częściami nie przepadam, pokazał jedną z ważniejszych cech Petera i to w czym tkwi siła tej postaci. Nasz bohater jest po prostu zwykłym człowiekiem o dobrym sercu. W serii Amazing Peter jest całkiem popularnym nastolatkiem, jeździ na desce, ogólnie jest lubiany. I w mojej opinii to odbiera charakteru Spider-Manowi. Bo czym się wtedy wyróżnia? Jest fajny i jako superbohater i jako nastolatek. Obie części życia Petera są bardzo do siebie podobne. W komiksach często były sytuację, że gdy Spider-Man był lubiany, to Peter gnębiony. I odwrotnie. Z jednej strony kontrast, z drugiej to ta sama osoba, która w obydwu częściach życia przejawia te same cechy. Ale nie jest "super" w każdej z tych odsłon.

I tu zaczynamy MCU. O samym uniwersum od Disney'a planuję osobny tekst, więc tutaj krótko. Tom Holland jest idealnym obrazem współczesnego Pająka. Świat pod względem technologii zmienia się bardzo szybko, sam Spider-Man funkcjonuje na nieco innych zasadach. Zamiast w gazetach, to zyskuje popularność na YouTube. Chce być bohaterem, ale tym "z sąsiedztwa". Ma zwykłe problemy nastolatka, a po lekcjach zajmuje się ratowaniem świata.

Cóż, nie ma co się rozgadywać więcej na temat, który można by było podsumować jednym zdaniem. Siła Spider-mana wynika z balansu między jego zwykłym życiem i dojrzewaniem, a sprawami superbohaterskimi. Zarówno filmy, komiksy, jak i gry się na tym opierają. I będą opierać. Bo właśnie dzięki temu każdy człowiek może się utożsamiać z Peterem i to na wielu etapach swojego życia.




~Vuko

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pogadanki o Harley Quinn #1 (S2E01)

!!!POST ZAWIERA SPOILERY!!! ...i słowa uważane w niektórych kręgach za mało przyzwoite Silky: Dobra, pierwsze wrażenia? Vuko: To było zajebiste xD S: Same here XD Chociaż bardziej gore niż poprzedni sezon. W jeden odcinek więcej krwi niż przez ostatnie trzynaście. V: Tu się mogę kłócić czy więcej. Fakt, jest dużo, ale w dobrych momentach. Klocek lodu rozwalający wrogów to było złoto. No i Shark King chcący sushi z człowieka xD S:Jak jesteśmy przy sushi, to moment z ptakiem był po prostu piękny XD I fakt, muszę się zgodzić, gore lepiej rozplanowane. W I sezonie czułam czasami, że wrzucają je na siłę. Tu jest ok, dokładnie tam, gdzie powinno być. Poprawili też muzykę <3 Zakochałam się w niektórych kawałkach, muszę poszukać OST. V: Mi się podobało to, że pierwszy odcinek był typowym wprowadzeniem, ale już z elementami akcji. Wiemy w jakim stanie jest Gotham, w jakim miejscu znajdują się wszystkie postacie. Zabrakło mi trochę Kite mana, a zwłaszcza tego jaka jes...

Zbyt kontrowersyjne na dyskusje cz.1 - Fandomy, czarni & "Chłopak, dziewczyna, normalna rodzina"

Już od jakiegoś czasu chodziła za mną myśl, żeby napisać coś o pewnych zjawiskach w popkulturze, które zawsze wywołują silne emocje z różnych powodów. Tylko za każdym razem nie było wystarczająco materiału na cały osobny tekst, ponieważ zazwyczaj poszczególne problemy można omówić w paru zdaniach. I tak oto powstał pomysł na tą serię krótkich tekstów, które będą przedstawiać z mojej perspektywy pewne elementy, coraz popularniejsze w popkulturze. Ponieważ w Internecie często nie da się spokojnie porozmawiać o poniższych tematach, tak z góry proszę, że jeśli pojawią się jakieś komentarze to zachowajmy kulturę, bez mocnych i obraźliwych słów. 1. Fandomy i co sobą reprezentują? Zacznijmy na wstępie od tematu, który dotyczy większość osób. Fandomy, czyli społeczność fanów, często jest najbardziej toksycznym środowiskiem, które dotyczy naszego hobby. Na tapetę weźmy dwa największe, o których jest zawsze głośno - Marvela i Star Wars. Dlaczego te dwa? Ponieważ nawet gdy nie do końca chce...

Witchborn. Córka czarownicy

Już dawno nie cieszyłam się, że jakaś książka się skończyła. I już naprawdę dawno tak krótki tekst tak mnie nie wymęczył. "Witchborn. Córka czarownicy" Nicolasa Bowlinga miała z założenia wszystko, co jest wymagane do dobrej powieści: interesujące tło historyczne, wątek fantastyczny, delikatny romans, młodą bohaterkę i misję do wykonania. A jednak się nie udało. Może zacznijmy od początku. "Witchborn" to opowieść o młodej dziewczynie, Alyce, która zmuszona jest uciekać z rodzinnego domu, po tym jak jej matkę oskarżono o czary i spalono na stosie. Tuż przed śmiercią kobieta wręczyła dziewczynie list z poleceniem dostarczenia go tajemniczemu mężczyźnie. Alyce wypełnia ostatnią wolę matki i rusza do Londynu. Tłem historycznym powieści jest szesnastowieczna Anglia, czas rywalizacji dwóch królowych - Elżbiety i Marii. Co poszło nie tak? Chyba głównym problemem tej książki jest nadmiar. Autor stara się zawrzeć w niej wszystko, co tylko przyszło mu do głowy: wiedźmy,...