Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2020

Recenzja Locke & Key S01

7 lutego na platformie Netflix swoją premierę miał serial "Locke & Key" na podstawie komiksu o tym samym tytule autorstwa Josepha Hillstorma Kinga. W sieci niemal od razu pojawiły się porównania do kultowego już serialu "Stranger Things" oraz prozy Gaimana. A że tematy te są mi bardzo bliskie, serial trafił na listę "Obejrzane" już kilkanaście godzin po premierze. Czy jest to dobra produkcja? Tak, jest naprawdę niezła. Czy można ją porównywać ze "Stranger Things"? No nie przesadzajmy xD Ale zacznijmy od początku... Na wstępie chcę zaznaczyć, że nie znam komiksowego pierwowzoru, więc w dalszej opinii nie będę się do niego w żaden sposób odnosić i będę traktować L&K jako osobny, niezwiązany z niczym twór. Oprócz tego pierwszy sezon zostawił nas z taką ilością otwartych wątków, że powstanie drugiego sezonu serialu jest niemalże oczywiste (mimo, że nie jest to jeszcze oficjalnie potwierdzone). Ale o czym jest "Locke & Key...

Widelec, wiedźma i smok

To nie abstrakcyjny złoty tytuł przykuł dziś moją uwagę pośród wielu grzbietów na empikowej półce. Było to nazwisko. Nazwisko, którego nie spodziewałam się ujrzeć na tej dość niepozornej książeczce o szarej okładce: Paolini. Dziewięć lat minęło od czasu, gdy krótko po polskiej premierze zamknęłam zieloną okładkę "Dziedzictwa" i z ogromnym smutkiem pożegnałam się z Alagaësii. Nie sądziłam, że wrócę do tego świata w jakiejkolwiek innej formie niż reread "Dziedzictwa". Eragon zatopiony w obowiązkach przywódcy Akademii jest rozdrażniony i zmęczony niekończącą się listą zadań. Jego troski postanawiają rozwiać Eldunari, które zsyłają mu wizję pewnej karczmy i niezwykłego spotkania wędrowca z małą dziewczynką. "Widelec, wiedźma i smok" to krótki zbiór opowiadań umiejscowiony rok po zakończeniu cyklu. Każda z trzech części ma inną tematykę, fabułę i napisane jest w innym stylu. Całość spaja osoba Eragona i miejsce - twierdza Jeźdźców. "Widelec", ...