Przejdź do głównej zawartości

Bohater jako idol, autorytet i wzorzec zachowań


Pomysł na ten tekst powstał dosłownie parę godzin temu, więc będą to krótkie, luźne przemyślenia. Bez żadnego planu, schematu, tylko to co przyjdzie do głowy. Czy taka forma się sprawdzi? Nie wiem, zobaczymy. W każdym razie miłego czytania.

Tekst zacznę w nietypowy sposób, bo krótką historią życia. Jako przedszkolak na pytanie kim chcę zostać w przyszłości odpowiedź była oczywista - Spider-manem. W okresie podstawówki w kinach puszczono pierwszy film wielkiej sagi Marvela czyli "Iron Mana". Wtedy też w domu leciały u mnie maratony kreskówek o Spider-manie, X-men lub Avengers. I teraz parę lat później jestem na studiach technicznych, na kierunku związanym z robotyką, a magistra planuję mechanikę i budowę maszyn, żeby w przyszłości być projektantem i konstruktorem maszyn.

Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ mając 22 lata ciągle uważam, że moja ścieżka potoczyła się właśnie tak dzięki inspiracji postaciami Tony'ego Starka i Petera Parkera. Obydwoje związani z konstrukcją zaawansowanych technicznie mechanizmów, pierwszy pancerzy i broni, drugi gadżetów. Od dziecka pamiętam, że mnie inspirowali. Inteligencją, umiejętnością wyjścia z każdej sytuacji, chęcią stania się coraz lepszymi ludźmi oraz poprzez zajmowanie się dziedziną, która we mnie zachwycała na tyle żeby samemu się nią zainteresować.

Zadajmy sobie pytanie, czy to dobrze się inspirować postaciami z komiksów, kreskówek, filmów? Osobiście uważam, że tak i to nie dlatego, że mój sposób na życie bezpośrednio pochodzi od takich bohaterów. Przywołajmy postacie Thora i Daredevila. Bohaterowie z super mocami, którzy poświęcają się dla innych nie tylko gdy przydziewają maski. Thor w czasie zesłania na Ziemię był lekarzem aby nauczyć się pokory, co zostało pokazane w kreskówkach. Matt Murdock jest obrońcą i często jest w stanie pomóc większej ilości osób na sali sądowej, niż w czasie nocnych patroli w czerwonym kostiumie. Dlaczego piszę akurat o tej dwójce? Ponieważ założę się, że są osoby, które stwierdziły, że chcą pomagać tak samo jak oni, ale bez użycia super mocy.

Ale jak już było wspomniane wyżej, bohatera można traktować jako idola przez jego charakter. Wzór cnót jak Kapitan Ameryka. Chęć stania się kimś lepszym jak Iron Man. Postacie wykreowane w popkulturze mają jako idole dużą przewagę nad realnymi ludźmi. Z prostego powodu, fikcyjnych bohaterów możemy poznać. Ich historie, charakter są przybliżane w filmach, komiksach. Poznajemy ich często na początku drogi, widzimy czym motywują każdą decyzję, są prawdziwi, nikogo nie udają przed czytelnikiem. Realni ludzie, głównie aktorzy, piosenkarze, youtuberzy kreują siebie tak, jak chcą zostać odebrani. To ich internetowe sylwetki, nie prawdziwe. Ich po prostu nie znamy.

Nie wiem co ten tekst miał na celu. Powstał chyba jedynie z potrzeby napisania czegoś o czym może nie każdy pamięta, nie każdy sobie zdaje z tego sprawę. Zastanawia mnie na ile bohaterowie dzieciństwa wpływają na ludzi obecnie. Myślę tu o moim pokoleniu, które miało łatwy dostęp do telewizji. I jak to będzie wpływać. Nie zdziwię się jeżeli za parę lat powstanie coś na wzór Stark Industries, ale ciekawi jak zmieni się świat pod wpływem wielu dobrze wykreowanych autorytetów.



~Vuko

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pogadanki o Harley Quinn #1 (S2E01)

!!!POST ZAWIERA SPOILERY!!! ...i słowa uważane w niektórych kręgach za mało przyzwoite Silky: Dobra, pierwsze wrażenia? Vuko: To było zajebiste xD S: Same here XD Chociaż bardziej gore niż poprzedni sezon. W jeden odcinek więcej krwi niż przez ostatnie trzynaście. V: Tu się mogę kłócić czy więcej. Fakt, jest dużo, ale w dobrych momentach. Klocek lodu rozwalający wrogów to było złoto. No i Shark King chcący sushi z człowieka xD S:Jak jesteśmy przy sushi, to moment z ptakiem był po prostu piękny XD I fakt, muszę się zgodzić, gore lepiej rozplanowane. W I sezonie czułam czasami, że wrzucają je na siłę. Tu jest ok, dokładnie tam, gdzie powinno być. Poprawili też muzykę <3 Zakochałam się w niektórych kawałkach, muszę poszukać OST. V: Mi się podobało to, że pierwszy odcinek był typowym wprowadzeniem, ale już z elementami akcji. Wiemy w jakim stanie jest Gotham, w jakim miejscu znajdują się wszystkie postacie. Zabrakło mi trochę Kite mana, a zwłaszcza tego jaka jes...

Zbyt kontrowersyjne na dyskusje cz.1 - Fandomy, czarni & "Chłopak, dziewczyna, normalna rodzina"

Już od jakiegoś czasu chodziła za mną myśl, żeby napisać coś o pewnych zjawiskach w popkulturze, które zawsze wywołują silne emocje z różnych powodów. Tylko za każdym razem nie było wystarczająco materiału na cały osobny tekst, ponieważ zazwyczaj poszczególne problemy można omówić w paru zdaniach. I tak oto powstał pomysł na tą serię krótkich tekstów, które będą przedstawiać z mojej perspektywy pewne elementy, coraz popularniejsze w popkulturze. Ponieważ w Internecie często nie da się spokojnie porozmawiać o poniższych tematach, tak z góry proszę, że jeśli pojawią się jakieś komentarze to zachowajmy kulturę, bez mocnych i obraźliwych słów. 1. Fandomy i co sobą reprezentują? Zacznijmy na wstępie od tematu, który dotyczy większość osób. Fandomy, czyli społeczność fanów, często jest najbardziej toksycznym środowiskiem, które dotyczy naszego hobby. Na tapetę weźmy dwa największe, o których jest zawsze głośno - Marvela i Star Wars. Dlaczego te dwa? Ponieważ nawet gdy nie do końca chce...

Witchborn. Córka czarownicy

Już dawno nie cieszyłam się, że jakaś książka się skończyła. I już naprawdę dawno tak krótki tekst tak mnie nie wymęczył. "Witchborn. Córka czarownicy" Nicolasa Bowlinga miała z założenia wszystko, co jest wymagane do dobrej powieści: interesujące tło historyczne, wątek fantastyczny, delikatny romans, młodą bohaterkę i misję do wykonania. A jednak się nie udało. Może zacznijmy od początku. "Witchborn" to opowieść o młodej dziewczynie, Alyce, która zmuszona jest uciekać z rodzinnego domu, po tym jak jej matkę oskarżono o czary i spalono na stosie. Tuż przed śmiercią kobieta wręczyła dziewczynie list z poleceniem dostarczenia go tajemniczemu mężczyźnie. Alyce wypełnia ostatnią wolę matki i rusza do Londynu. Tłem historycznym powieści jest szesnastowieczna Anglia, czas rywalizacji dwóch królowych - Elżbiety i Marii. Co poszło nie tak? Chyba głównym problemem tej książki jest nadmiar. Autor stara się zawrzeć w niej wszystko, co tylko przyszło mu do głowy: wiedźmy,...